poniedziałek, 6 maja 2013

Free Tour Warsaw

poniedziałek, 6 maja 2013 0
Niezmiennie działam przewodnicko, za chwilę po polsku i dla warszawiaków freetourowo. Teraz 6 razy w tygodniu z aż trzema free tourami po angielsku. Chodźcie poznać ze mną komunistyczną Warszawę, Warszawę żydowską albo tę za zamkniętymi drzwiami... Pogoda taka piękna, że nic, tylko spacerować. Zapraszam na naszego fanpejdża, gdzie można znaleźć najświeższe info o tym, co się u nas dzieje i jakie mamy niecne zamiary pospacerowania :) A także na stronę!
No to zakładać wygodne buty, wytężać słuch i marsz na spacer.

Invariably I work as a tour-guide. We're starting in Polish with the free tours for Varsovians soon. Now, six times a week we offer three free tours in English. Come and get to know with me  communist Warsaw, Jewish Warsaw or look what's up behind Warsaw's closed doors... Weather is so beautiful that it would be a shame not to walk a bit. Feel welcome to visit our fanpage where you can find the latest info about what is happening in our company and about our plans.
And visit our website!

Let's assume: put on comfortable shoes, prick up your ears and go for a walk.


niedziela, 4 listopada 2012

Break In Warsaw - Tip Trip i takie tam ;)

niedziela, 4 listopada 2012 0
Jak już dawno temu obwieszczałam, zostało mi się przewodnikiem po Warszawie. Koniec sezonu nieuchronnie się zbliża, pierwsze mrozy już za nami, więc jest wreszcie czas, że coś wstawić na bloga. Razem z kilkoma osobami założyłam firmę Break In Warsaw. Trzy razy w tygodniu organizujemy Tip Trip 'Communist Warsaw'. Wycieczka ta rządzi się takimi samymi zasadami jak każdy free walking tour na świecie - o określonej godzinie w określonym punkcie (w naszym przypadku to skwerek przed pomnikiem Armii Ludowej, tuż obok palmy przy rondzie de Gaulle'a, godz. 14) oczekuje przewodnik. Wycieczka odbywa się niezależnie od pogody - nieważne, czy pada, świeci słońce, jest +30, czy -15 ;). Czasem więc nasze wycieczki przypominają "how to survive tours", ale cóż - przewodnikowi żadna pogoda niestraszna, trzeba się przyzwyczajać :). W nowym sezonie postaramy się poszerzyć ofertę, również tiptripową. Zapraszamy więc na naszą stronę, naszego Facebooka i Trip Advisora, gdzie można poczytać, jak to miło zwiedzać z nami stolicę :)

środa, 28 marca 2012

No nie z Praszki, tym razem wolskie kontrasty

środa, 28 marca 2012 0
Tylko fotki Woli - pomieszanie z poplątaniem.








sobota, 4 lutego 2012

Z życia przewodnika

sobota, 4 lutego 2012 0
Jak już się chwaliłam, dość dawno, zostałam przewodnikiem miejskim. Miejska przygodo - hej ho, nadchodzę! Jakoś tak się stało, że zaczęliśmy - w ramach przetrwania "pozasezonu" organizować free toury - darmowe spacery, zarówno dla gości z zagranicy, jak i dla warszawiaków. Jak zwykle wpadłam na iście szatański, coby sprawdzić, gdzie na Pradze diabeł mówi dobranoc. Zaplątałam się w krzaki, prawie skręciłam nogę, poraniłam dłonie, zostałam obszczekana przez niejednego groźnie wyglądającego psa, odkryłam ulice, o których istnieniu pojęcia nie miałam, zmurszałe cegły, połamane schody i inne zapomniane miejsca na prawym brzegu. Ze względu na temperatury, nie wszędzie uda się dotrzeć teraz. Zapraszam więc na cały cykl spacerów.
A pierwszy będzie już w przyszłą sobotę, 11 lutego. Może ktoś?

piątek, 4 listopada 2011

Co odpadło, co skuto, co się ostało

piątek, 4 listopada 2011 1

Nową Pragą od dawna mało kto się przejmuje. Od czasu do czasu ktoś zakrzyknie: nie styropianowi, a i tak się go kładzie. To, czego nie skuto tuż po wojnie i kawałek później, odpada z fasad. Odpadają nosy i uszy hermom przy Szwedzkiej, a mi nieustannie opadają ręce. Oto jednak mamy światełko w tunelu, czyli plan zagospodarowania dla Nowej Pragi. Uwzględniono w nim wiele: powrót detalu, nienaruszalność fasad, zachowanie kutych bram i drewnianych klatek etc. Nie łudzę się jednak, że oto Nowa Praga stanie się nagle albo i nie nagle enklawą zabytków, o które się dba, a nie burzonych parowozowni i niszczejących budynków, na których upadek liczą kolejni deweloperzy-burzymurki. Dlatego w wolnych chwilach spaceruję po ulicach Nowej Pragi i fotografuję to, co sie zachowało i to, co chciałabym, żeby zachowano. Mała lista życzeń.

Słup trakcji tramwajowej przy Wileńskiej


Stalowa 50, kamienica z 1909 roku




Balkony jak rozdęte brzuchy - Inżynierska
Balkon przy Wileńskiej




Balkon przy Szwedzkiej

Boniowania - Stalowa




Falujące fasady - Inżynierska


Sypiąca się kamienica na rogu Wileńskiej i Targowej




Stalowa 52 - znak, że się da

Odbój - Stalowa 11

Posadzka przed bramą przy Wileńskiej

Parafia księży marianów - Wileńska

Klinkier - Wileńska

Fragment fasady - Wileńska

Ciekawa faktura fasady przy Szwedzkiej

Kamienne okładziny - Stalowa

Beznose hermy - Szwedzka

Boniowania w przyziemiu - Wileńska

Jedna z piękniejszych fasad przy Wileńskiej. I wszystko się sypie.


Czas zatrzymany - ile to już lat nie pora na EB? ;)







środa, 19 października 2011

Witam w gronie przewodników

środa, 19 października 2011 1
Nic nie powinno usprawiedliwić tak długiej nieobecności na blogu. Proszę o wyrozumiałość, trwało to długo i był to proces ciekawy, acz bolesny. Tak oto od wczoraj dzikim fartem i cudem zostałam licencjonowanym przewodnikiem po Warszawie!
Ostrzegam - ładuję baterie aparatu, ostrzę zęby, otwieram oczy ze zdziwienia i ruszam, nie tylko na Pragie. A zapiski będę zamieszczać tutaj, znowu i nareszcie.

piątek, 8 kwietnia 2011

15 minut od centrum

piątek, 8 kwietnia 2011 0
Jeszcze niedawno pracowałam przy ulicy Kolejowej. Właściwie nawet nie 15 minut od centrum Warszawy, ale w środku miasta, tuż obok placu Zawiszy. W okolicy z modnymi klubami, blisko do tramwaju, autobusu i kolejki miejskiej, tyle że... w miejscu, o którym chyba wszyscy zapomnieli. Zimą albo w mokry dzień dotarcie na miejsce graniczyło z cudem. Gumowce? Hm, owszem, ale żeby nie upaprać się po szyję w błocie, lepiej było jechać samochodem, najlepiej terenowym ;) Od taksówkarza dowiedziałam się, że niektórzy kierowcy odmawiają jeżdżenia tam, bo grozi to zniszczeniem podwozia.

Pewien deweloper reklamował swoje apartamenty, używając argumentu, że znajdują się one w okolicy Fabryki Trzciny. No fakt, zjeżdża się tam co jakiś czas grupa celebrytów i innych bardzo ważnych osób po to by, odłuchawszy bardzo ambitnego koncertu, tudzież wypiwszy kilka bardzo drogich drinków, nie oglądnąwszy się za siebie, udać się do swoich bardzo pięknych mieszkań w okolicy, gdzie ważne jest nie tylko ważne sąsiedztwo. Bo co tu dużo mówić, reszta, poza zamkniętym na okolicę bardzo drogim klubem, nie jest za fajna.
Refleksja o takich miejscach przyszła do mnie, kiedy spacerowałam po rejonach znajdujących się może nawet mniej niż 15 minut od centrum, a 10 minut wolnym spacerkiem od mojego domu. Cóż z tego, że tak blisko?

czwartek, 10 marca 2011

Wielkie wow! Będzie szalet

czwartek, 10 marca 2011 0
No i zamarłam. W związku z budową Narodowego miało być pięknie. Praga miała odżyć. Nowe obwodnice, bulwary, nowe połączenia tramwajowe, trasy etc. I nagle okazuje się, że owszem, na Legię było, ale już na Pragę nie. I tak goście z zagranicy będą mogli udać się na zwiedzanie tej iście muzealnej dzielnicy, dostać w głowę cegłą z osypujących się ścian, zadeptać Skarysz i na koniec... załatwić się w nowej toalecie z widokiem na lewy brzeg. Brak słów.
Polecam komentarze pod artykułem.

poniedziałek, 7 marca 2011

Widok Warszawy od strony Pragi

poniedziałek, 7 marca 2011 1
Jeszcze zima ciśnie, a w marcu zgodnie z przysłowiem jak w garncu. Mam nadzieję, że kwiecień już nie plecień, tylko przyniesie prawdziwą wiosnę. Jak prawdziwy Polak zaczynam od pogody i od tego, że jestem meteopatą, co zdarza się podobno tylko w Polsce.
Zarządu dzielnicy nie ma nadal, afera pedofilska za nami, psie kupy zalegają na chodnikach, a amstafy chodzą bez kagańców. Tutaj w ogóle nie widać, że Warszawa ma być europejską stolicą kultury. Tak na zewnątrz oczywiście. Wystarczy za to wejść do kolejnych knajpek, żeby wiedzieć, że tu się żyje i bawi najlepiej.
Wiele już lat z nieodżałowanym jako szatniarzem P. (pozdrawiam!) bawiliśmy się jako jedni z pierwszych gości w Saturatorze, gdzie królowało tylko i wyłącznie piwo Łomża. Tanie jak barszcz albo jak mawiał mój kolega K. - jak barszcz z chlebem powszednim i makaronem. Dziś podwórko przy 11 Listopada 22 to już klasyka, oby nie przeminęło z wiatrem. Życie wre też na Inżynierskiej. Od lat króluje tu Nizio Gallery, dzienny możnowładca Melon, gdzie ponoć modnie jest pracować w kąciku ze swoim laptopikiem, i Winowajca, który miał być z założenia dla koneserów win, a jak zwykle wyszło, że jest dla koneserów Ciechana. Dla nich jest również mój ukochany Sens Nonsensu, za którym tęsknię z dziecięciem u piersi, ale być może już za chwilkę pójdziemy tam znowu na Praski Samozwańczy Uniwersytet Latający (POSUL). Polecam bardzo, bardzo. Dziś jeszcze o kobietach na Pradze - z okazji goździkowego święta.
Charm i szyk przywiało również, co pisałam już nieraz, na Stalową. Tym razem na jej sam początek - pod numer 1. Przemiła właścicielka zagadała nas zupełnie przy świetnej latte i bloku czekoladowym, mniam! Pozdrawiamy, również pięknego białego wilkowatego psa. I zapraszamy w imieniu M. do wielkiego stołu, coby było demokratycznie. Jeszcze raz podszepnę - bez nazwy, bo po co, przy Stalowej 1. Codziennie jest jakieś wegedanie. To ważne. :)
Zdjęcia z knajpy nie będzie, za to "Widok Warszawy od strony Pragi" - pana Canaletta i dzisiejszy.

czwartek, 3 lutego 2011

Zasłyszane

czwartek, 3 lutego 2011 0
Z mądrości sprzed zakładu fryzjerskiego, na papierosie:

Bo wiesz, tam jest wilgotno i zimno i dlatego tam są te bakterie, bo BAKTERIE ŻYWIĄ SIĘ ZIMNEM.

Tak uważają na ulicy Małej.

czwartek, 20 stycznia 2011

Cyrk jak zwykle

czwartek, 20 stycznia 2011 2
"A w Pałacyku zrobimy centrum kulturalne!" - usłyszała N. od jednego z urzędników obecnych na Różycu. Sprawy, kto rządzi "na dzielni" jeszcze nie ustalone, ale już wiemy, że kolejne obiecanki cacanki wiszą w powietrzu. Mieszkam na Nowej Pradze już ponad dwa lata i właściwie w kwestii zabytków nie zmienia się nic.
Stara piekarnia z przepięknym zapleczem przy Konopackiej zupełnie się rozpada, piwnice katowni naprzeciwko, gdzie podobno na ścianach wyryte są więzienne napisy, są nieudostępniane.
Światełko nadziei pali się od strony Bródna. Oto bowiem ze strony dotyczącej przetargów dowiaduję się, że w opuszczonym budynku piekarni z czerwonej cegły (ulica Stolarska 2/4 lok. 1/1a) ma być "centrum kulturalno-konferencyjne". Projektem zajmie się - jak wnioskuję po nazwisku - ta pracownia. Jestem ogromnie ciekawa, cóż to będzie.

Przetarg na wojskowe zabudowania przy Szwedzkiej nadal nierozstrzygnięty, bo chętny wycofał wadium - nie zapoznał się, biedak, do końca z ustaleniami dotyczącymi warunków zabudowy. Większość budynków jest tam objętych opieką konserwatorską - sądzę, że chodzi o to...
Tymczasem nadal nie ma burmistrza. Pana Bur. wywiało bliżej domu ponoć, bo aż na Wilanów, więc ze skrajności w skrajność. PO-PiS-ów ciąg dalszy - po tym jak się okazało, że jeden z PO-owców śmiał się porwać na głosowanie na pisowskiego burmistrza, po tym jak pewna pani uciekła (w roku ubiegłym schowała się w szafie), chcąc zerwać obrady i nie dopuścić do tego, nie mam już nic do dodania. No, może tylko to, że wyszło na jaw, że pan, który się sprzeciwił, jest pedofilem.
Wnet i tak zginiemy w zupie, stare piekarnie się rozsypią, na Szwedzkiej loftów nie będzie, bo nie wiadomo, kto ma zapłacić za umocnienia fundamentów, gdyż miasto wymyśliło tam metro. A Pałacyk Konopackiego będzie nadal zamieszkiwała wyłącznie śliczna, ale bardzo charakterna Elwirka.

piątek, 14 stycznia 2011

Przeznaczenie?

piątek, 14 stycznia 2011 1
Na trąbce gra Trębski, wujek o nazwisku Deska jest stolarzem, remont kominów przy ulicy Małej jest prowadzony pod dyrekcją pana Pył, a piekarnię przy Stolarskiej prowadził pan Spiek.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Z drugiej ręki

poniedziałek, 10 stycznia 2011 1
No, będzie trochę szafiarsko ;) Ponieważ śliskość powierzchni chodnikowych uniemożliwia w miarę normalne przemieszczanie się, a wiatry hulają nieprawdopodobne, siedzimy w domu, parzymy masala chai, oglądamy setki filmów i pozwalamy się odwiedzać. Muszę więc w końcu z czeluści pamięci wydobyć tematy stare jak świat, ale jare. Dziś na pierwszy ogień idą praskie second handy, których jestem stałą klientką i gdzie udało się upolować niejeden skarb.

Zacznę od tych najczęściej odwiedzanych - przy ulicy Targowej. Pierwszy to wielka sieciówka, superdroga przy okazji, na skrzyżowaniu Kijowskiej i Targowej. Masa rzeczy, w tym bogaty dział dziecięcy, gdzie mimo cen warto coś upolować, bo wiadomo - ciężkie te ciuszki nie są. Jeśli dobrze przejrzeć sto tysięcy wieszaków (dla cierpliwych!), można znaleźć i rzeczy Burberry, i MaxMary, i Diesla. Warto jednak wiedzieć, kiedy są wyprzedaże. Po tej samej stronie baaaardzo niepozorne dwa sklepiki ze słabym wyborem, ale mimo to warto zaglądać. Wśród redaktorek działu modowego "Elle", gdzie kiedyś pracowałam zupełny zachwyt wywołała na przykład lniana torba w kolorowe hafty zakupiona właśnie w jednym z nich. To też małe raje dla fanów prawdziwego vintage'u - chyba co dostawę trafia się kilka rzeczy rodem z lat 70. typu długie wzorzyste sukienki z motylimi rękawami.
Dalej, tuż za bankiem Pekao SA, na skrzyżowaniu z Ząbkowską, są dwa spore second handy. W tym bliżej banku warto zerknąć na część rzeczy niewycenionych. Szczególnie polecam go kobietom w ciąży. Kiedy weszłam tam w 9. miesiącu będąc, oszalałam zupełnie, bo znalazłam chyba z 10 par spodni ciążowych. Zaraz obok jest natomiast mój absolutnie ulubiony lumpeks, z czerwonym szyldem. Dobra, wiem, że niepozorny, ale nie dość, że dość często wyprzedaje się tutaj wszystko od złotówki do piątaka, to jeszcze znalazłam tu prawdziwe perły. Wełniana spódniczka Missoni, dla znajomej Cacharela za złotówkę, dżinsy MaxMara i Johna Galliana ze skórzanymi przeszyciami. W sezonie zimniejszym polecam ten second hand miłośnikom skórzanych kurtek, bo jest ich tutaj naprawdę masa. 
Na koniec niewielki lumpeks przy Targowej naprzeciwko Wileńskiego. Moje ulubione płaszcze z kaszmirowymi włóknami pochodzą właśnie stąd. No i zupełnie przewspaniała torebka Baldinini wygrzebana spod stosu zupełnie nieciekawych.
Miłego lumpeksowania na Praszce!

niedziela, 12 grudnia 2010

Na spacerze w śniegu

niedziela, 12 grudnia 2010 1
Mimo zawiei zamieci wychynęliśmy nosa z domu. Zachustowany Ignacy usnął już po wyjściu z windy, a potem już tylko wzbudzał zdumienie: "To tam jest dziecko?".
Widziałam ją już dawno, ale weszliśmy dopiero wczoraj - niewielka kameralna galeria Po Prawej Stronie Wisły. Adres to Konopacka 15/1a. A w środku rzeczy w sam raz na gwiazdkowe prezenty. Na przykład przecudnej urody anioły, szczególnie urokliwe w pasiastych ubrankach, których na zdjęciach nie ma. I dżentelmen na koniu wykonany sprytną techniką lakierowanego papieru. Misterna rzecz. Warto zajrzeć, jeśli ktoś przechodzi w okolicy.
Galeria ma swój fan page na Facebooku i już jest w kategorii moich przyjaciół.

środa, 8 grudnia 2010

Uziemienie

środa, 8 grudnia 2010 4
Małe uziemienie, stąd brak postów. Jak tylko się ruszę z domu, ruszę też z pisaniem. Może to czas na opublikowanie kilku zdjęć zrobionych jeszcze w kolorze, bo teraz już tylko czerń i biel zmieszane w brudne błoto.
Praski detal - mali krzykacze przy ulicy Stalowej.

I inny mały krzykacz, który uziemił mnie chwilowo w domu.

sobota, 13 listopada 2010

Myślę, co mówię, mówię, co myślę

sobota, 13 listopada 2010 2
Zimno jak diabli. Po drodze zaliczone zielona herbata w Ale Sajgon (przemili właściciele, fajna muzyka, baaaaaardzo na nasze gusty ;)), czekolada w Czterech Pokojach, gdzie można też dostać te herbaty
Wileńska się rozwija na całego. 
No i dotarliśmy na koncert Lipińskiego z Tiltem. Problem tylko, gdzie stanąć: na torach tramwajowych, w środku przejścia dla pieszych czy przed przejściem? Absurd goni tutaj absurd.
Całkiem miłym pomysłem była trójwymiarowa instalacja na budynkach dyrekcji PKP i projekt "Flaga". Gdyby zawsze było tak kolorowo!
Jak zwykle jednak można było lepiej, sprawniej i pewnie taniej.
No i na kogo tu głosować, hm? Kto zajmie się walącymi się kamienicami, nieuregulowaną własnością, degrengoladą, wspieraniem organizacji pozarządowych działających na terenie Nowej Pragi? Życzenia są takie: żeby nie było kolejnej parowozowni, żeby nie było styropianu, żeby pomyśleć o dzieciach z biednych rodzin i zrobić dla nich więcej, żeby powstały nowe żłobki, żeby Pałacyk Konopackiego powstał z martwych i żeby zagospodarować pustą przestrzeń między Strzelecką a Czynszową, tereny dawnego bazarku. Więcej na te następne cztery lata nie oczekuję.

sobota, 6 listopada 2010

Pałacyk a sprawa Pragi

sobota, 6 listopada 2010 1
Odbyła się konferencja. Zorganizowana przez grono entuzjastów zmian na Pradze. Ludzi, którym na sercu leży dobro tutejszych zabytków.
Bo Praga to nie tylko menelia i klimatyczne knajpki, ale też jedna z najstarszych części Warszawy, gdzie na każdym kroku, niestety - sypią się zabytki.
Obok Pałacyku Konopackiego mieszkam. Woda leje się przez niezabezpieczony dach, ściany namakają. Okna są zabite dechami. Wiele lat temu wyprowadził się stąd ostatni ktoś, kto zamieszkiwał ostatnie piętro. Teraz w ogrodzie mieszka tylko piękna biała kotka.
Latem odbył się KNOT, o czym na blogu doniosłam. Na Knocie poznaliśmy Natalię, która zaprosiła nas do uczestnictwa w grupie deliberującej nad tym, co z Pałacykiem można zrobić, jak to zrobić jak najtaniej i najciekawiej. Po trzech miesiącach spotkań i wymianie maili została zorganizowana ta minikonferencja. Przyszła pani ENK i pan Bu w za krótkim krawacie (ponieważ nie lubię, pozwalam sobie na prywatne ukąszenie). Dowiedzieliśmy się, że owszem, Pałacyk jest zabezpieczony przed zgniciem i rozsypaniem się. Że zostało już wysłanych wiele wniosków o dotacje unijne na remont Pałacyku, w tym ostatnio jeden z propozycją, aby przeznaczyć go "na cele muzealne" (tak zostało powiedziane, słyszałam, potwierdzam - pan Bu dementował oczywiście). No i że uwaga, najważniejsze - na remont Pałacyku potrzeba 30 milionów!
Na to oburzyli się architekci i konserwatorzy, m.in. Małgorzata Pastewka, która pracuje przy rewitalizacji budynku przeznaczonego na Muzeum Warszawskiej Pragi. Ktoś odezwał się, że za tyle można wybudować 70-metrowy apartamentowiec w wysokim standardzie ("Wiem, bo pracowałem ostatnio nad takimi projektami"). No, ale dowiedzieliśmy się też, że tutaj też ekspertyzę wykonali "profesjonaliści".
I nie wiem, co teraz?
Chciałabym, żeby doszło do oficjalnej konfrontacji, żeby ta "ekspertyza" została zweryfikowana. Przynajmniej tyle. Żeby - jak zauważył pewien konserwator - nasze wnuki nie sprzedawały ostatnich zabytkowych cegieł z Pałacyku.
I żeby ktoś odpowiedział mi na pytanie, jak dziurawy dach, przez które leją się hektolitry wody, można uznać za zabezpieczony.
Pytam też, po co się starać - przygotowywać plany, mieć pomysły, robić projekt architektoniczny (wszystko zaprezentowane na konferencji), skoro i tak to wszystko na nic, bo nikt nie słucha?
Paranoja goni paranoję.
Może zacząć choć od uratowania tego słupa elektrycznego? No, chyba że na to potrzeba z 10 milionów. To przepraszam, nie wiedziałam.

piątek, 5 listopada 2010

Działania bazarkowe

piątek, 5 listopada 2010 2
Bazarek przy Strzeleckiej nieustająco mnie inspiruje. Dziś post o logice bazarkowej.
Wchodzę.
- Poproszę sałatę. Ile kosztuje? - Złotówkę. Dam pani dwie za złotówkę.
Pan wciska mi do torby dwie główki.
- Albo trzy.
- Nie, nie - zgniją mi, proszę pana. I botwinkę poproszę (tak, to w listopadzie jest botwinka) - 1,50 zł.
- Dam pani dwa pęczki za te 1,50 zł. I jeszcze do tego dymkę za 50 groszy. A może dwie?

Siatka pełna. Idę dalej.

- Poproszę po dwa jabłka: malinówki, kosztele, jonagoldy, golden delicious, ligole. Wszystkie po 2 zł kilogram.  Pan waży je razem.
- I jeszcze trzy gruszki do tego (4 zł za kilogram).
- To już niech będą w tej samej cenie.

Itede, itepe.

I tak wydawszy 20 zł, wychodzę z ciężkimi siatami z dodatkową cebulą, botwinką, sałatą, ogórkiem i gruszkami nie po 4, ale po 2 z za kilogram.

czwartek, 21 października 2010

Zwierzęta udomowione - ulica Targowa

czwartek, 21 października 2010 0

Kasia z Inżynierskiej 9

- To chodźmy jeszcze do Nizio. Tam jest jakaś nowa wystawa.
- OK.
I skręciliśmy w Inżynierską.

- Patrz, ktoś karmi kotkę!
- Proszę pani, może chce pani kotkę? Ma na imię Kasia. Została wyrzucona z domu, bo dostała rujki i pobrudziła pościel. Miała 4 kociaczki, trzem znalazłam dom. Jeden zginął. Pomożecie mi go poszukać?

Następnego dnia Cat Rescue Crew w składzie M., E. i ja załadowaliśmy Kasię do samochodu i uzbrojeni w latarkę czołówkę ruszyliśmy na podbój piwnic przy Inżynierskiej 9. Oczywiście towarzyszyła nam masa dzieciaków, które wzorem swoich sąsiadów, rodziców, wujostwa i kogo tam jeszcze rozpoczęły już bujne życie bramne.
Czarny kotek nie został znaleziony. Wrażenia z piwnic są jednak niewątpliwie niezapomniane. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Praga ma naprawdę olbrzymi potencjał jako tło horrorów. Zdechłe szczury, gruz, szmaty, smród.
I w tym wszystkim żyła sobie taka słodka Kasia. Szukamy jej domu.


 
◄Design by Pocket, BlogBulk Blogger Templates. Distributed by Deluxe Templates